Żegnamy Andrzeja Skrzydlewskiego

A_SkrzydlewskiZ głębokim żalem żegnamy naszego Kolegę, Przyjaciela i Mentora – Andrzeja Skrzydlewskiego.

Andrzej Skrzydlewski był jednym z założycieli Poznańskiego Klubu Motorowego PRZEMYSŁAW i pozostał jego czynnym członkiem do ostatnich lat życia. Zawsze pogodny, służył radą i pomocą młodszym kolegom.

Za zasługi w działalności klubowej uhonorowany tytułem Członka Honorowego PKM PRZEMYSŁAW.

Pogrzeb odbędzie się w środę, 11 stycznia 2017 roku na Cmentarzu Górczyńskim.

Fragment wspomnień Kolegi Andrzeja Skrzydlewskiego

Zainteresowania krajoznawstwem i turystyką motorową rozbudził we mnie mój ojciec – Bogusław Watta – Skrzydlewski, z zawodu lekarz – kardiolog. W wieku 3 lat otrzymałem pierwszy „samochód”, a w roku 1937 rower firmy „Kalinowski”. Z racji obowiązków zawodowych ojciec często zabierał mnie swoim Fiatem 502 na wizyty do pacjentów, co pozwalało na szczegółowe zwiedzanie okolicy. Czas wolny spędzałem z rodzicami na licznych wycieczkach krajoznawczych.

W roku 1950 otrzymałem prawo jazdy. Nabyłem motocykl SHL i tak zaczęła się moja przygoda z „dorosłą” turystyką.

Pewnego dnia, przy pięknej pogodzie, przechodziłem z Kaponiery ulicą Św. Marcin (wówczas Armii Czerwonej) obok dużego, betonowego słupa ogłoszeniowego. Przykuł moją uwagę kolorowy plakat naklejony na słupie. Plakat reklamował rajd motorowy PTTK. Proponowano na nim spotkanie organizacyjne w siedzibie Automobilklubu Wielkopolskiego przy ulicy Mielżyńskiego. Tam spotkałem kolegów Bielawskiego i Szułczyńskiego zdecydowanych wziąć udział w imprezie. Do kompletu drużyny brakowało trzeciego chętnego. Zaproponowali mi udział w rajdzie w swojej drużynie. Propozycja była bardzo nęcąca, jednak ja na małej SHL’ce w jednej drużynie z kol. Bielawskim na olbrzymim motocyklu NIMBUS (motocyklem z czterocylindrowym rzędowym silnikiem i biegiem wstecznym) oraz z kol. Szułczyńskim na motocyklu DKW 125? Kol. Bielawski pocieszył nas jednak, że dostosuje prędkość jazdy do naszych możliwości. W ten to sposób powstał bardzo zgrany zespół (nazwany PIMPUSIE), w którym jeździliśmy w kilku imprezach. Niestety sprawy służbowe nie pozwoliły kol. Bielawskiemu uczestniczyć dalej w naszych rajdach. Zastąpił Go (zresztą bardzo udanie) kol. Ostrzycki na motocyklu WFM 125. Od tego momentu wyrównały się osiągi naszych maszyn. Zostałem liderem zespołu. Zespół nasz mógł poszczycić się wieloma zwycięstwami w imprezach ogólnopolskich z nagrodami rzeczowymi typu aparat radiowy STOLICA…

Nadszedł rok 1961. Jako jeden z inicjatorów przyczyniłem się do utworzenia Poznańskiego Klubu Motorowego PRZEMYSŁAW. Członkostwo w Klubie stworzyło większe możliwości poznawania Ojczyzny, obrony godności wzorowego turysty.

Zakup nowego motocykla Junaka 350 stworzył szansę turystyki z pasażerką. Potem były samochody Fiat 126p („Lamparcik” i „Tygrys”).

Dzisiaj, z perspektywy turystycznych wrażeń i doświadczeń, patrząc na aktualną różnorodność samochodów, motocykli śmigających pomiędzy przeładowanymi TIR’ami z łezką w oku wspominam czasy „luzu” na polskich drogach oraz szlakach turystycznych.”